2026-06-17
 

Absurdalny wymóg szczecińskiego sądu. Czy fundacja musi mieć dzieci, by pomóc w procesie o alimenty?

Pan Arkadiusz, którego sprawę redakcja opisywała już wcześniej w związku z pominięciem go jako ojca w postępowaniu dotyczącym ubezwłasnowolnienia osoby mu najbliższej, ponownie znalazł się w centrum naszych zainteresowań. Tym razem sprawa nie tylko dotyka go osobiście jako strony postępowania sądowego, ale również dotknęła nas wprost – jako organizację społeczną.

Sprawa dotyczy postępowania alimentacyjnego prowadzonego przed Sądem Rejonowym Szczecin-Centrum w Szczecinie, w którym Pan Arkadiusz występuje jako pozwany. Fundacja Wyrywanych z Piekła Narcyzmu z siedzibą w Szczecinie uznała, że działając w ramach swoich celów statutowych, przystąpi do tej sprawy, ponieważ wcześniejsze doświadczenia procesowe Pana Arkadiusza uzasadniały szczególną potrzebę kontroli przestrzegania jego gwarancji procesowych.

Próba dołączenia naszej Fundacji do sprawy nie tylko potwierdziła mechanizm dalszego marginalizowania sytuacji procesowej Pana Arkadiusza przez szczecińskie sądy, ale też objawiła problem szerszy. Jest nim takie rozumienie udziału organizacji pozarządowej w postępowaniu cywilnym, które w praktyce prowadzi do zablokowania udziału organizacji przewidzianego wprost przez ustawodawcę.

3 lutego 2025 r. Fundacja złożyła pismo o przystąpieniu do sprawy Pana Arkadiusza. Do pisma załączono zgodę pozwanego, aktualny odpis KRS oraz aktualny statut Fundacji. Statut przewiduje inicjowanie oraz dołączanie do toczących się postępowań sądowych, a także wytaczanie powództw i udział w sprawach cywilnych.

W tym miejscu trzeba wyjaśnić rzecz zasadniczą. Organizacja pozarządowa może w sprawach wskazanych w Kodeksie postępowania cywilnego działać na rzecz osoby fizycznej na kilka sposobów. Może sama wytoczyć powództwo. Może przystąpić do już toczącego się postępowania. Może również przedstawić sądowi istotny dla sprawy pogląd, jeżeli nie bierze w sprawie bezpośredniego udziału. Sprawy o alimenty są pierwszą kategorią spraw, w których ustawodawca wprost dopuścił taką aktywność organizacji pozarządowych.

To rozróżnienie ma znaczenie podstawowe. Jeżeli organizacja sama wytacza powództwo na rzecz osoby fizycznej, stosuje się do niej odpowiednio przepisy o prokuratorze wytaczającym powództwo na rzecz oznaczonej osoby. Jeżeli natomiast organizacja nie inicjuje sprawy, lecz przystępuje do postępowania już toczącego się przed sądem, stosuje się odpowiednio przepisy o interwencji ubocznej. Słowo „odpowiednio” nie jest tu ozdobnikiem. Ono decyduje o tym, że nie wolno mechanicznie zamieniać organizacji pozarządowej w zwykłego interwenienta ubocznego.

W odpowiedzi na wniosek Fundacji strona powodowa złożyła opozycję, do czego miała pełne prawo. W opozycji zarzucono Fundacji między innymi, że nie jest w żaden sposób związana ze sprawą, że nie wykazała, aby udział w postępowaniu leżał w szeroko pojętym interesie społecznym, że statut Fundacji nie wskazuje na działalność obejmującą udział w sporach o alimenty oraz że Fundacja przystępuje do postępowania wyłącznie w interesie jednej strony postępowania.

Już na tym poziomie doszło do pomieszania kilku porządków. Fundacja nie twierdziła, że jest stroną materialnego stosunku alimentacyjnego. Fundacja nie twierdziła również, że działa jako pełnomocnik procesowy. Fundacja działała jako organizacja pozarządowa, której ustawodawca wprost przyznał możliwość udziału w sprawach alimentacyjnych na rzecz osoby fizycznej, jeżeli spełnione są przesłanki ustawowe: rodzaj sprawy, zgoda osoby fizycznej oraz zakres zadań statutowych organizacji. Wszystkie trzy przesłanki zostały przez Fundację spełnione.

Postanowieniem z dnia 20 czerwca 2025 r. Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum w Szczecinie uwzględnił opozycję strony powodowej i nie dopuścił Fundacji do udziału w sprawie. Sąd powołał się na art. 78 § 1 k.p.c. i uznał, że Fundacja nie wykazała interesu prawnego w rozumieniu właściwym dla klasycznej interwencji ubocznej. Pod postanowieniem podpisała się Sędzia Małgorzata Frydrykiewicz.

Zapis rozprawy pokazuje jednak istotny dysonans. Zanim zapadło pisemne postanowienie, sąd sam dostrzegał walor obecności Fundacji w sprawie. Sędzia Małgorzata Frydrykiewicz, odnosząc się do udziału Fundacji, powiedziała na sali rozpraw: „Powiem szczerze, że ja pierwszy raz coś takiego widzę”. Po ustaleniu, że przed sądem stawił się Prezes Zarządu Fundacji Wyrywanych z Piekła Narcyzmu, Sędzia stwierdziła: „Ta Fundacja bardzo nam się przyda swoją drogą proszę Pana”. Tym bardziej zaskakuje późniejsze postanowienie, w którym ten sam sąd przyjął wykładnię prowadzącą do całkowitego zablokowania udziału Fundacji w postępowaniu.

W uzasadnieniu sąd stwierdził, że przedmiotem sprawy są alimenty, a więc roszczenia o charakterze majątkowym i osobistym, zaś organizacja pozarządowa nie posiada interesu prawnego w sprawie rodzinnej, ponieważ wynik postępowania pozostaje bez wpływu na jej prawa i obowiązki.

Na pierwszy rzut oka może to brzmieć jak prawidłowa argumentacja procesowa, jednak po bliższej analizie prowadzi do wniosku skrajnie niepokojącego. Sąd wymagał bowiem od Fundacji, aby wykazała własny interes prawny w sprawie alimentacyjnej. Innymi słowy, sąd zastosował wobec organizacji pozarządowej taki test, jakby Fundacja miała wykazać, że wynik sprawy alimentacyjnej wpłynie na jej własną sferę praw i obowiązków.

Tyle że Fundacja jako osoba prawna nie może mieć własnych dzieci, własnych rodziców, własnego małżonka, byłego małżonka, rodzeństwa, ojczyma, macochy ani pasierba. Nie może być uprawniona do alimentów w sensie rodzinnoprawnym i nie może być zobowiązana alimentacyjnie w rozumieniu Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Fundacja nie jest członkiem rodziny i nigdy nim nie będzie. Fundacja jest osobą prawną i nigdy nie przeistoczy się w osobę fizyczną.

Fundacja nie zgodziła się z decyzją sądu i sporządziła zażalenie na wydane postanowienie, powołując się między innymi na naruszenie przepisów postępowania polegające na tym, że Sąd I instancji wymagał od niej niemożliwego, czyli wykazania własnego interesu prawnego w roli klasycznego interwenienta ubocznego.

W dniu 27 stycznia 2026 r. zapadło prawomocne postanowienie definitywnie zamykające wątek udziału Fundacji w sprawie Pana Arkadiusza. Sąd oddalił zażalenie Fundacji, twierdząc, że Fundacja nie spełniła przesłanki rzeczywistego interesu prawnego.

Ze sporządzonego przez skład odwoławczy uzasadnienia wynika, że sąd uznał, iż interes prawny w przypadku interwencji ubocznej oznacza rzeczywiście istniejącą – w ramach obowiązującego prawa – potrzebę rozstrzygnięcia sprawy na korzyść jednej ze stron, wpływającego jednocześnie na ochronę własnej sfery prawnej interwenienta. W dalszej części orzeczenia czytamy, że podstawą interesu prawnego uzasadniającego zgłoszenie interwencji ubocznej może być w szczególności wspólność ustawowa między małżonkami i odpowiedzialność z majątku wspólnego za długi małżonka, poręczenie, umowa ubezpieczenia oraz odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej.

Następnie sąd wskazał, że powołanie się przez Fundację na cele statutowe oraz sposób ich realizacji, polegający na inicjowaniu oraz przystępowaniu do toczących się postępowań sądowych i wytaczaniu powództw, dowodzi błędnego rozumienia pojęcia interesu prawnego.

I właśnie w tym miejscu ujawnia się zasadniczy błąd wykładni. Poręczyciel, ubezpieczyciel albo małżonek dłużnika mogą mieć własny interes prawny w wyniku sprawy, ponieważ orzeczenie może pośrednio dotknąć ich własnej sytuacji majątkowej. Organizacja pozarządowa działająca na podstawie art. 61 k.p.c. znajduje się w innej sytuacji. Nie przystępuje do sprawy dlatego, że wyrok alimentacyjny ma rozstrzygać o jej prawach rodzinnych albo majątkowych. Przystępuje dlatego, że ustawodawca dopuścił jej udział w określonych kategoriach spraw w celu ochrony praw osoby fizycznej.

Tak właśnie ujmuje to komentarz do art. 62 k.p.c. zawarty w opracowaniu: Tadeusz Ereciński (red.), „Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Tom I. Postępowanie rozpoznawcze. Artykuły 1–124”, wydanie VI, WKP 2023, stan prawny na 1 lipca 2023 r., w części opracowanej przez Pawła Grzegorczyka. Wskazano w nim wprost, że różnica między interwenientem ubocznym a organizacją pozarządową polega przede wszystkim na tym, że organizacja pozarządowa, w przeciwieństwie do interwenienta, nie ma własnego interesu prawnego w tym, aby sprawa została rozstrzygnięta na korzyść osoby, do której przystąpiła. Działa ona w interesie tej osoby w sytuacjach, w których ustawodawca uznał tego rodzaju wsparcie za możliwe i pożądane ze względu na interes publiczny.

Ten sam komentarz wskazuje jeszcze mocniej, że odmienność pozycji organizacji pozarządowej sprawia, iż organizacja nie ma obowiązku wykazywania interesu prawnego we wstąpieniu do postępowania, a brak takiego interesu nie może być podstawą odmowy dopuszczenia jej do sprawy ani z urzędu, ani z inicjatywy strony przeciwnej. Sąd powinien badać coś innego: czy sprawa należy do ustawowej kategorii spraw, czy mieści się w zadaniach statutowych organizacji i czy osoba fizyczna wyraziła zgodę na udział organizacji.

W naszej sprawie te właśnie elementy były istotne. Sprawa dotyczyła alimentów. Pozwany wyraził pisemną zgodę na udział Fundacji. Fundacja działała w zakresie swoich celów statutowych. Do pisma dołączono dokumenty pozwalające sądowi ocenić te przesłanki. Nie było natomiast podstaw, aby wymagać od Fundacji wykazania, że sama posiada rodzinny albo majątkowy interes w wyniku sporu alimentacyjnego.

Nie jest to wyłącznie pogląd komentatorski. Już Sąd Najwyższy w wyroku z 11 grudnia 1980 r., I PR 62/80, odróżnił pośrednią formę udziału organizacji w postaci przedstawienia poglądu istotnego dla sprawy od bezpośredniego udziału organizacji w postępowaniu. Sąd Najwyższy wskazał, że jeżeli organizacja społeczna chce bezpośrednio uczestniczyć w postępowaniu rozpoznawczym z samodzielną legitymacją, podstawę ku temu daje art. 61 k.p.c.

Jeszcze wcześniej, w postanowieniu z 26 czerwca 1974 r., II CZ 144/74, Sąd Najwyższy wskazał, że w sprawie o alimenty toczącej się z udziałem organizacji działającej na podstawie art. 61 k.p.c. sąd obowiązany jest dokonywać z urzędu doręczeń orzeczeń z uzasadnieniem w takim samym zakresie jak w sprawach z udziałem prokuratora. To pokazuje, że udział organizacji w sprawie alimentacyjnej nie jest traktowany jak przypadkowe „doklejenie się” podmiotu trzeciego do procesu. Jest to szczególna konstrukcja procesowa przewidziana przez ustawę.

Warto odnotować także postanowienie Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 14 marca 2006 r., I ACz 206/06. Sąd ten wskazał, że zgoda osoby fizycznej na działanie organizacji nie jest pustą formalnością, lecz elementem decydującym o legitymacji procesowej organizacji. To również potwierdza, że prawidłowe badanie udziału organizacji powinno koncentrować się na ustawowych przesłankach jej działania, a nie na poszukiwaniu jej własnego interesu w stosunku materialnoprawnym.

Z kolei Maja Maciejewska-Szałas w artykule „Organizacje pozarządowe i formy ich uczestnictwa w postępowaniu cywilnym”, opublikowanym w GSP 2017/38, wskazuje, że organizacje pozarządowe mogą uczestniczyć w procesie cywilnym w trzech zasadniczych formach: przez wytoczenie powództwa, przez wstąpienie do toczącego się postępowania oraz przez przedstawienie poglądu istotnego dla sprawy. Autorka podkreśla również, że organizacja z reguły przystępuje po stronie powoda, ale nie jest wykluczone jej przystąpienie do pozwanego, gdy wymaga tego ochrona jego interesu.

To ostatnie zdanie ma w naszej sprawie szczególne znaczenie. Fundacja przystąpiła po stronie pozwanego, bo to właśnie po tej stronie dostrzegła potrzebę ochrony praw osoby fizycznej. Sąd nie był uprawniony do oceniania, czy podoba mu się ta decyzja i czy sam uznaje udział Fundacji za celowy. Organizacja samodzielnie ocenia potrzebę wzięcia udziału w sprawie, a decyzja ta nie podlega kontroli sądu. Sąd nie ma kompetencji do badania, czy działanie podjęte przez organizację było w jego ocenie rzeczywiście konieczne dla ochrony praw osoby fizycznej. Kontrola sądu dotyczy granic ustawowej dopuszczalności udziału organizacji, a nie zastępowania oceny organizacji własną oceną celowości jej udziału.

W tym kontekście stwierdzenie sądu, że wcześniejsze naruszenia praw procesowych Pana Arkadiusza w innych postępowaniach pozostają bez związku z przedmiotem sprawy alimentacyjnej i „nie mogą uzasadniać udziału fundacji” w sprawie, ujawnia kolejny problem. Fundacja nie twierdziła, że historia poprzednich postępowań tworzy jej własny stosunek alimentacyjny. Fundacja wskazywała, dlaczego uznała udział w tej konkretnej sprawie za potrzebny z punktu widzenia ochrony praw osoby fizycznej. Było to wyjaśnienie motywów działania organizacji społecznej, a nie dodatkowa przesłanka procesowa podlegająca akceptacji sądu. Skoro decyzja organizacji o wzięciu udziału w sprawie nie podlega kontroli sądu co do celowości, to sąd nie był uprawniony do przekształcenia polemiki z motywacją Fundacji w argument przeciwko jej udziałowi w postępowaniu.

Równie błędne było twierdzenie, że Fundacja sama miała domagać się udziału w charakterze zwykłego interwenienta ubocznego, ponieważ powołała art. 77 k.p.c. Powołanie tego przepisu nie oznaczało rezygnacji z podstawy udziału organizacji pozarządowej. Oznaczało zastosowanie przepisu o formalnym zgłoszeniu przystąpienia do strony w zakresie, w jakim przepisy o interwencji ubocznej stosuje się odpowiednio do organizacji pozarządowej.

Art. 77 k.p.c. nie jest samodzielną podstawą udziału Fundacji w sprawie alimentacyjnej. Podstawą tą jest art. 61 k.p.c., a przepisy o interwencji ubocznej wchodzą do sprawy dopiero przez art. 62 § 2 k.p.c. i tylko odpowiednio. Nie można z przepisu technicznego, który określa sposób zgłoszenia udziału, zrobić narzędzia do unicestwienia samej ustawowej legitymacji organizacji pozarządowej. W tym właśnie punkcie postanowienie oddalające zażalenie wymaga szczególnie krytycznej oceny: skład zażaleniowy nie tylko nie skorygował błędu Sądu I instancji, lecz utrwalił go w prawomocnym rozstrzygnięciu, przyjmując, że samo powołanie art. 77 k.p.c. wystarcza do potraktowania Fundacji jak zwykłego interwenienta ubocznego.

Nieracjonalność stanowiska sądu najlepiej widać po zestawieniu dwóch sytuacji. Organizacja pozarządowa może samodzielnie wytoczyć powództwo o alimenty na rzecz osoby fizycznej i wtedy przepisy o interwencji ubocznej w ogóle nie znajdują zastosowania, ponieważ organizacja nie dołącza do cudzego procesu, lecz sama inicjuje postępowanie. Przepisy o interwencji ubocznej pojawiają się dopiero wtedy, gdy organizacja chce zrobić mniej, czyli jedynie przystąpić do sprawy alimentacyjnej już toczącej się przed sądem.

Jeżeli więc właśnie przy tym „mniejszym” udziale sąd wymaga od fundacji własnego interesu prawnego w alimentach, to odwraca sens regulacji. Odpowiednie stosowanie przepisów o interwencji ubocznej zostaje wówczas użyte nie do technicznego uregulowania udziału organizacji w sprawie, lecz do zablokowania jej ustawowej legitymacji. W praktyce oznacza to oczekiwanie od fundacji czegoś, czego osoba prawna z samej swojej natury nie może wykazać. Dlatego trzeba postawić pytania zupełnie podstawowe:

Czy Fundacja ma mieć własne dziecko na utrzymaniu?

Czy ma mieć małżonka?

Czy ma mieć rodzica, wobec którego istnieje obowiązek alimentacyjny?

Odpowiedź jest oczywista. Nie może mieć. I właśnie dlatego wykładnia Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie jest nie do pogodzenia z sensem art. 61 k.p.c.

Sprawa jest tym bardziej niepokojąca, że dotyczy tego samego Pana Arkadiusza, którego sytuację redakcja opisywała wcześniej w związku z pominięciem go w postępowaniu dotyczącym ubezwłasnowolnienia osoby mu najbliższej. W tamtej sprawie również pojawił się problem uproszczonego odczytywania przepisów procesowych i pomijania osoby, której prawa powinny być chronione. Teraz sąd, zamiast dopuścić organizację społeczną do udziału w sprawie alimentacyjnej na ustawowo przewidzianych zasadach, przyjął wykładnię, która w praktyce odbiera art. 61 k.p.c. realne znaczenie.

To nie jest spór akademicki o etykietę procesową. To jest pytanie o to, czy przepis dający organizacjom pozarządowym możliwość działania na rzecz osób fizycznych w sprawach alimentacyjnych ma być stosowany zgodnie z jego celem, czy też ma zostać zneutralizowany przez wymóg, którego żadna fundacja nie może spełnić.

Fundacja na tym etapie odstępuje od formułowania oficjalnej skargi do Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Szczecinie, Sędziego Michała Tomali, pozostawiając ocenę opisanych uchybień właściwym organom działającym z urzędu. Jak wynika z podziału czynności – dokumentu podpisanego przez Sędziego Michała Tomalę w ramach wykonywania przez niego czynności Rzecznika Prasowego Sądu Okręgowego w Szczecinie – jest on zobowiązany m.in. do informowania Prezesa Sądu Okręgowego w Szczecinie o publikacjach w mediach dotyczących sądów okręgu szczecińskiego.

Powyższe oznacza, że treść niniejszego materiału powinna trafić nie tylko do Sędziego Michała Tomali, któremu nasza redakcja jest znana, ale również do Prezesa Sądu Okręgowego w Szczecinie, Sędziego Grzegorza Kasickiego. Ma to znaczenie szczególne, ponieważ Sędzia Grzegorz Kasicki pełni jednocześnie funkcję Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.

Jak czytamy w komunikacie Ministerstwa Sprawiedliwości z dnia 22 września 2025 r.: „Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sądów Powszechnych pełni kluczową funkcję w systemie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Do jego zadań należy dbanie o przestrzeganie standardów etycznych w sądownictwie, co ma istotne znaczenie dla ochrony niezależności i przejrzystości wymiaru sprawiedliwości. Powołanie sędziego Grzegorza Kasickiego na to stanowisko stanowi wyraz wysokiego zaufania oraz uznania dla jego kompetencji zawodowych i etycznych”. Warto dodać, że w 2024 r. Sędzia Grzegorz Kasicki pełnił funkcję Rzecznika Dyscyplinarnego Sądów Powszechnych.

Fundacja zweryfikuje, czy po publikacji niniejszego materiału zostaną podjęte czynności na obu wskazanych szczeblach odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Ponadto Fundacja uważa, że w przedmiocie wydanych w sprawie orzeczeń powinna wypowiedzieć się Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. Organ ten jest nie tylko uprawniony do oceny, czy opisane okoliczności wymagają reakcji na gruncie prawa karnego, ale również dysponuje doświadczonymi prokuratorami, którzy uczestniczą w postępowaniach cywilnych i znają procesowe znaczenie udziału stron oraz podmiotów niebędących stronami stosunku materialnoprawnego w tego rodzaju sprawach.

Warto również wspomnieć, że w Sądzie Okręgowym w Szczecinie powołano sędziów wizytatorów, a wizytatorem do spraw rodzinnych i nieletnich jest Sędzia Greta Puchalska. Fundacja dysponuje aktami sprawy, z których wynika, że Sędzia Greta Puchalska potrafi korygować nieprawidłowe działania sądów niższej instancji w sposób daleko idący — uchylając wadliwe orzeczenie i znosząc postępowanie co do czynności dokonanych od daty przypadającej niemal trzy lata przed wydaniem orzeczenia odwoławczego. Ufamy, że przedstawiony przez nas materiał spowoduje ujednolicenie orzecznictwa sądów rejonowych w obszarze okręgu szczecińskiego w zakresie dopuszczania do udziału organizacji społecznych.

Fundacja — jako podmiot, któremu odmówiono ustawowo przewidzianego udziału w postępowaniu — wychodzi z założenia, że postanowienie wydane przez Sędzię Małgorzatę Frydrykiewicz blokowało udział organizacji w sprawie w sposób bezprawny, lecz nie kończyło jeszcze definitywnie tej kwestii. Dopiero wydanie postanowienia oddalającego zażalenie Fundacji zamknęło drogę do udziału organizacji w postępowaniu i w naszej ocenie przypieczętowało skutki pierwotnego naruszenia.

Nie znajdujemy żadnego uzasadnienia dla przyjęcia, że czterech sędziów nie miało podstaw do prawidłowego zastosowania prawa. Zażalenie Fundacji jasno wskazywało, gdzie nastąpił błąd w wykładni przepisów przy wydaniu pierwszego postanowienia. Zarządzenie z dnia 19 września 2025 r. podpisała Sędzia Marta Kazaniecka, polecając w nim przedłożyć zażalenie Sędzi Referent Małgorzacie Frydrykiewicz „celem rozważenia przychylenia się do zażalenia w terminie 7 dni”. Taka czynność procesowa co najmniej wskazuje, że argumenty Fundacji nie zostały potraktowane jako oczywiście pozbawione znaczenia. Jak wynika z art. 395 § 2 k.p.c., jeżeli zażalenie zarzuca nieważność postępowania lub jest oczywiście uzasadnione, sąd, który wydał zaskarżone postanowienie, może, nie przesyłając akt sądowi drugiej instancji, uchylić zaskarżone postanowienie i w miarę potrzeby sprawę rozpoznać na nowo. W tej sprawie jednak tak się nie stało.

W tej sprawie szczególnie istotna jest sekwencja czynności procesowych. Najpierw, na podstawie zarządzenia podpisanego przez Sędzię Martę Kazaniecką, zażalenie przedłożono Sędzi Referent Małgorzacie Frydrykiewicz do rozważenia w trybie autokontroli, następnie pierwotne postanowienie nie zostało zmienione, a sprawa trafiła do rozpoznania przez skład zażaleniowy. Ostatecznie zażalenie zostało oddalone przez skład, któremu przewodniczyła Sędzia Marta Kazaniecka, a w którym orzekali również Sędzia Karol Paździoch oraz Sędzia Dorota Pękała. Ta sekwencja czynności procesowych unaocznia niekonsekwencję, której nie da się pominąć: argumentacja Fundacji była na tyle konkretna, że uruchomiła tryb pozwalający sądowi skorygować własne postanowienie, a mimo to ostatecznie doprowadziła do utrzymania rozstrzygnięcia blokującego udział Fundacji w sprawie.

Opisana sprawa nie jest jedyną, w której doszło do zmarginalizowania udziału Fundacji Wyrywanych z Piekła Narcyzmu z siedzibą w Szczecinie w postępowaniach prowadzonych przed sądami szczecińskimi. Nasze działania podjęte w odpowiedzi na sposób potraktowania Pana Arkadiusza przez Sąd Okręgowy w Szczecinie nie zakończyły się wyłącznie na ochronie jego interesów w jednej sprawie.

W 2025 r. zwróciliśmy się do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie o przedstawienie aktualnych spraw z zakresu ubezwłasnowolnienia zawisłych w I Wydziale Cywilnym tego Sądu. Z otrzymanej listy wytypowaliśmy jedną sprawę, której chcieliśmy się przyjrzeć. Pomimo złożonego wniosku o dostęp do akt, Sąd nie ustosunkował się do naszego wniosku przed wydaniem orzeczenia. W czasie, gdy analizowaliśmy sprawę pod kątem ewentualnego udziału Fundacji, sprawozdawcą był Sędzia Sądu Apelacyjnego w Szczecinie Artur Kowalewski.

W odpowiedzi na naszą skargę, w piśmie Prezesa Sądu Apelacyjnego w Szczecinie (pod pismem podpisała się Wiceprezes Sądu, Sędzia Halina Zarzeczna), wskazano, że „w przedmiocie wniosku nie została wydana żadna decyzja czy to odmowna czy pozytywna, co nie powinno mieć miejsca”. Dodatkowo zostaliśmy poinformowani, że Przewodniczący Wydziału I Cywilnego Sądu Apelacyjnego w Szczecinie (red. Sędzia Ryszard Iwankiewicz) otrzymał zalecenie podjęcia takich działań organizacyjnych, które wyeliminują w przyszłości przypadki braku odniesienia się do składanych wniosków o wgląd do akt, co stanowi dla nas pozytywny sygnał ze strony nadzoru administracyjnego Sądu Apelacyjnego w Szczecinie.

W tym samym piśmie wskazano, że sprawa powróciła do Sądu Okręgowego w Szczecinie i że tam powinniśmy zwrócić się o ewentualny wgląd do akt. Właśnie w tym miejscu pojawia się kolejny problem, ponieważ nasze doświadczenia z Sądem Okręgowym w Szczecinie, a konkretnie z X Wydziałem Cywilnym Rodzinnym również pokazują trudności w uzyskaniu realnej reakcji na działania Fundacji.

Z informacji uzyskanych przez Fundację w czerwcu 2025 r. wynika, że w Sądzie Okręgowym w Szczecinie zawisło około 500 spraw z zakresu ubezwłasnowolnienia. Próbowaliśmy ustalić sygnaturę interesującej nas sprawy. Sąd Okręgowy wezwał nas do uzupełnienia braków formalnych, które uzupełniliśmy jeszcze w 2025 r., jednak do chwili przygotowania niniejszego materiału nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Ponieważ wszystkie sprawy o ubezwłasnowolnienie znajdują się w referacie Sędzi Bogusławy Szczepańskiej (według pisma Prezesa Sądu z dnia 17 listopada 2025 r.), dostrzegamy kolejne ryzyko: z jednej strony wskazuje się nam drogę wystąpienia do sądu o wgląd do akt sprawy uchylonej przez Sąd Apelacyjny, z drugiej strony nasze dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że kolejne wnioski Fundacji mogą pozostawać bez realnego rozpoznania.

W naszej ocenie problem zaczyna więc wykraczać poza pojedynczą sprawę i nabiera cech systemowego marginalizowania udziału organizacji społecznej w postępowaniach sądowych.

Niniejsza publikacja stanowi publiczne zasygnalizowanie problemu, który dotyczy nie tylko jednej sprawy, lecz sposobu rozumienia ustawowego udziału organizacji pozarządowych w postępowaniach cywilnych.

Fundacja Wyrywanych z Piekła Narcyzmu z siedzibą w Szczecinie nie zamierza poprzestać na opisaniu tej jednej sprawy. Udział organizacji pozarządowych w postępowaniach cywilnych nie jest dekoracją. Jest ustawowym narzędziem ochrony praw osób fizycznych. Jeżeli sądy zaczynają wymagać od fundacji własnych dzieci, małżonków albo rodziców, aby dopuścić ją do sprawy alimentacyjnej, to problem nie leży po stronie fundacji. Problem leży po stronie wykładni, która prowadzi do prawnego absurdu. Będziemy nadal dokumentować przypadki, w których udział organizacji społecznej w postępowaniach sądowych jest pomijany, blokowany albo sprowadzany do roli czysto iluzorycznej. Jeżeli kolejne działania sądów potwierdzą opisany w niniejszym materiale mechanizm, będziemy publikować następne materiały, wskazując konkretne sprawy, konkretne decyzje i konkretne osoby odpowiedzialne za sposób traktowania organizacji społecznych korzystających z uprawnień przyznanych im przez ustawę.

 

Darowizny na Fundację:
mBank: 35 1140 2004 0000 3002 7709 9827
Tytułem: „darowizna na cele statutowe – działalność dziennikarska”

Paweł Panufnik – Redaktor Naczelny